Jerzy Ambroszczyk
Urodziłem się w Łodzi, w roku 1983. Od najmłodszych lat wiodłem życie nomada, przeprowadzając się wraz z rodziną wiele razy na terenie rodzinnego miasta, a następnie do Wiednia, spowrotem do Łodzi, do Krakowa, na wielkopolską wieś… wszystko przed 18 rokiem życia.
Mimo częstych zmian miejsca zamieszkania w szkole, a raczej szkołach, wiodło mi się dobrze. Zawsze miałem chłonny umysł, ciekaw byłem mechanizmów rządzących światem ożywionym, w tym jednostkami i społecznościami ludzkimi. Ta ciekawość zaprowadziła mnie wreszcie do Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie podjąłem studia na kierunku psychologii stosowanej.
Być może również przez tę nienasyconą ciekawość, a na pewno przy udziale rozczarowania poziomem nauczania na łódzkiej uczelni porzuciłem studia już na trzecim roku, aby wyruszyć w kilkuletnią podróż, W tym czasie mieszkałem i uczyłem się bądź pracowałem w Niemczech, Holandii, Hiszpanii i Szkocji. Poznanie kilku kutlur, wielu ludzi i ich języków, a przede wszystkim próbowanie różnych stylów życia w przeróżnych miejscach pozwoliło mi na własnej skórze doświadczyć między innymi czym jest Unia Europejska, jej poszerzanie i postępująca w zawrotnym tempie globalizacja.
W międzyczasie znalazłem zatrudnienie i misję życiową w rozwijaniu ekologicznej osady Werkwerf w mieście Culemborg w Holandii. To dzięki tamtemu doświadczeniu byłem w stanie zainicjować z przyjaciółmi ekologiczną osadę w Dziadowicach w Wielkopolsce – gdzie obecnie mieszkam. W latach 2008-2010 pełniłem funkcję prezesa zarządu pro-ekologicznego Stowarzyszenia Arte Unite z siedzibą w Dziadowicach. Od 2006 roku zajmuję się programowaniem WWW, jako freelancer – tworzę autorskie aplikacje internetowe i serwisy WWW. Jednocześnie pogłębiam zdobytą w podróżach wiedzę na temat permakultury – zrównoważonego, zintegrowanego systemu projektowania krajobrazu zaspokajającego potrzeby człowieka. Wychowuję również dwójkę dzieci.
Działalność w Polskiej Akcji Obywatelskiej to dla mnie sposób na konstruktywne wyrażenie narastającego we mnie, wewnętrznego sprzeciwu wobec kierunku, w którym podąża otaczający mnie świat. Promowanie bezmyślnego konsupcjonizmu, wyizolowanie jednostki ze społeczeństwa i wszechobecna jej manipulacja, rozmywanie podstawowych, nawet tych najbardziej uniwersalnych wartości – a to wszystko w imię pędu do akumulowania bogactwa i władzy – to zjawiska, na które absolutnie nie ma we mnie zgody.
